Jak uzyskać efekt sztucznych rzęs bez ich przedłużania u kosmetyczki? - qualash

Jak uzyskać efekt sztucznych rzęs bez ich przedłużania u kosmetyczki? - qualash



Jeśli jesteście tu, to bardzo możliwe, że – podobnie jak ja – szukacie sposobu na długie, gęste rzęsy, ale bez wizyt u stylistki i bez ich sztucznego przedłużania. Sama, niestety, posiadam naturalnie krótkie rzęsy i wiem jedno: produkty, które obiecują ich wydłużenie, zawsze trafiają na sam szczyt mojej listy kosmetycznych nowości. 

Dziś nie znajdziecie u mnie efektów „przed i po”, bo dopiero zaczynam swoją przygodę z tym serum.  Chce Wam jednak opowiedzieć o produkcie Qualash, abyście mogli się zorientować, czego się po nim spodziewać.


Serum do rzęs – dlaczego to alternatywa dla przedłużania?


Efekt sztucznych rzęs kojarzy się z ich intensywną długością i otwartym spojrzeniem nawet bez makijażu.

Nowoczesne odżywki do rzęs coraz częściej mają za zadanie nie zakrywać problemu, ale wspierać naturalny wzrost rzęs, wzmacniać je i poprawiać ich stan. Dobrze dobrane serum może być realną alternatywą dla sztucznego przedłużania – szczególnie dla osób, które cenią naturalność. A więc w skrócie, ma ono wspomagać ich wzrost i wydłużenie.



Czym cechuje się zaawansowana odżywka Qualash?


To, co od razu zwraca uwagę, to zaawansowana formuła oraz pojemność 3,5 ml, czyli nieco większa niż w większości serum do rzęs. Wystarczy więc ono na dłużej.


Jak działa serum do rzęs?


Formuła produktu opiera się na opatentowanym kompleksie QUA-X Complex®, który łączy peptydy, witaminy, ekstrakty roślinne. Zadaniem kosmetyku jest odżywianie, ochrona i wzmacnianie rzęs, a także stworzenie jak najlepszych warunków do ich wzrostu.


Składniki aktywne


W składzie znajdziemy m.in.:

- peptydy wzrostowe – wspierają długość i gęstość rzęs,

- ekstrakt z zielonej herbaty – działa ochronne i antyoksydacyjne,

- ekstrakt z kiełków pszenicy – regeneruje i wzmacnia,

- myristoyl pentapeptide-17 – składnik często spotykany w produktach ukierunkowanych na zagęszczenie rzęs.

Co więcej, serum stworzono tak, by było odpowiednia również dla wrażliwych oczu, co dla mnie jest niezbędne. Już niejednokrotnie miałam podrażnienia od odżywek do rzęs i nie chciałabym tego znowu przechodzić.




Kiedy widać pierwsze efekty?


Zgodnie z informacjami producenta, pierwsze widoczne zmiany mogą pojawić się po około 25 dniach regularnego stosowania. Warto jednak pamiętać, że podstawą są systematyczność i cierpliwość. Osobiście już sobie je wyrobiłam, stosując inne produkty o podobnym charakterze, także z tym nie mam problemów.


Jak prawidłowo stosować serum do rzęs Qualash? 


Aplikacja jest szybka i bardzo prosta. Na czystą, osuszoną skórę należy nanieść cienką warstwę serum u nasady górnych rzęs – jak eyelinerem. Sama stosuję je po wieczornej kąpieli.


Bezpieczeństwo i testy


Serum zostało:

- klinicznie przebadane w niezależnym laboratorium,

- przetestowane na setkach kobiet,

- poddane badaniom okulistycznym i dermatologicznym,

- objęte 90-dniową gwarancją zwrotu pieniędzy.


Podsumowanie


Przedstawione serum to idealna propozycja dla osób, które marzą o efekcie sztucznych rzęs w naturalnym wydaniu, oraz nie chcą przedłużać rzęs metodami mechanicznymi. Ja zdecydowanie do nich należę. To tańsza i długotrwała alternatywa dla przedłużenia i kosmetyczki.

Osobiście już nie mogę się doczekać efektów. Czekam na nie z ciekawością. Mam nadzieję, że niedługo będę się Wam mogła nimi pochwalić. 


Buziaki ♥️


(Współpraca reklamowa)

Prezent na Dzień Babci i Dziadka, który zostaje na lata – fotoobraz ścienny aluminiowy ze zdjęciem wnuków

Prezent na Dzień Babci i Dziadka, który zostaje na lata – fotoobraz ścienny aluminiowy ze zdjęciem wnuków



Jestem mamą dwóch chłopców. Dwóch małych światów, które każdego dnia wnoszą do naszego życia śmiech, bałagan i ogrom miłości. Ale jest ktoś, kto kocha ich trochę inaczej. Miłością równie potężną i szczerą. To ich babcia i dziadek.

Ilekroć patrzę, jak moi rodzice spoglądają na wnuków, widzę w ich oczach dumę i tę szczególną czułość, której nie da się opisać słowami. Dla nich wnuki są całym światem. I wiem, że chcieliby mieć je zawsze blisko siebie – nawet wtedy, gdy nie mogą ich przytulić.

Dlatego w tym roku prezent na Dzień Babci i Dziadka musiał być wyjątkowy. Taki, który pozwoli im spojrzeć na wnuki każdego dnia, bez względu na porę i okoliczności. Tak powstał pomysł na zdjęcia wnuków drukowane na aluminium – sentymentalny i trwały prezent prosto z serca.


Miłość dziadków, która nie zna granic


Dziadek moich dzieci potrafi godzinami opowiadać o ich pierwszych słowach, śmiesznych powiedzonkach i drobnych gestach, które dla niego znaczą więcej niż wszystko. Babcia z kolei uwielbia spędzać z nimi czas, czytając książki i opowiadając bajki. Oni naprawdę chcą mieć wnuki zawsze blisko. Widzieć ich twarze każdego dnia. Wracać do wspomnień. Przeżywać codzienność razem z nimi. I właśnie dlatego personalizowany prezent ze zdjęciem wnuków będzie miał dla nich tak ogromną wartość.



Dlaczego fotoobraz ścienny aluminiowy to idealny prezent na Dzień Babci i Dziadka?


Szukając pomysłu na oryginalny prezent dla babci i dziadka, zależało mi na czymś, co:

- będzie pamiątką na długie lata,

- nie straci jakości z czasem,

- stanie się częścią ich codzienności.


Druk na metalu jest trwały, elegancki i odporny na upływ czasu – zupełnie jak miłość dziadków do wnuków. Takie metalowe zdjęcia można powiesić na ścianie lub postawić w ulubionym miejscu, tam, gdzie spoglądamy najczęściej. To taki prezent, który nie trafia do szuflady, czy nie zostaje zużyty po jakimś czasie.


Zdjęcia wnuków – małe chwile, wielkie emocje


Wybrałam zdjęcie, które zatrzymało miłość i szczęście braci w jednym ujęciu. Po jednym dla każdej pary dziadków. Gdy zobaczyłam gotowe zdjęcia na metalu, poczułam, że to coś więcej niż dekoracja. To odpowiedź na potrzebę dziadków, by mieć wnuki zawsze przy sobie.


Sklep z fotoprezentami, który wybrałam 


Zdjęcia zamówiłam w CreateGift.pl – miejscu, gdzie personalizowane prezenty naprawdę mają znaczenie.

Proces zamówienia był prosty, kreator intuicyjny, a efekt końcowy spełnił wszystkie moje oczekiwania. Zdjęcia mają naprawdę świetną jakość. Sama bym chciała mieć coś takiego w swoim domu ♥️




Reakcja, której się nie zapomina


W tym roku dziadkowie będą napewno zachwyceni prezentami. Słodycze, kwiaty czy kawa - to wszystko zawsze jest mile widziane, ale tylko takie sentymentalne upominki zostają w pamięci na długo. 

Jeśli więc sami stoicie przed wyborem idealnego upominku, to zdjęcia wnuków drukowane na metalu będą strzałem w 10!

Pozdrawiam ♥️😊


(Współpraca reklamowa)


MOVA I10 – odkurzacz, którym szybko ogarniesz swój dom!

MOVA I10 – odkurzacz, którym szybko ogarniesz swój dom!

 


Kochani.

Jeśli macie dzieci to mnie zrozumiecie. Sama jestem mamą niemowlaka i pięciolatka, to wiem doskonale, że sprzątanie nie kończy się nigdy. Ledwo odłożę odkurzacz do stacji, a już na podłodze lądują okruszki od ciastka, rozsypane chrupki, piach z butów albo włosy – oczywiście moje, które zostały wyrwane przez małe rączki. Do tego raczkujący maluch, który ma magiczną zdolność znajdowania najmniejszego paprocha w całym mieszkaniu dokładnie wtedy, gdy ja myślę, że jest „w miarę czysto”.

Dlatego dziś nie szukam sprzętów, które obiecują gruszki na wierzbie. Szukam takich, które:

- wyciągnę jedną ręką, kiedy w drugiej trzymam dziecko,

- szybko ogarną bałagan po posiłku,

- nie wciągną mi nerwów razem z dywanem,

- nie wymagają doktoratu z obsługi 😊.


I właśnie w takim momencie w moim domu pojawił się MOVA I10 – bezprzewodowy odkurzacz, który miał być „kolejnym testem”, a został moim codziennym pomocnikiem. Tak więc, jeśli interesuje Was szczera recenzja z punktu widzenia mamy, to zapraszam na dalszą część postu.


Moje pierwsze wrażenia



Pierwsze, co zauważyłam po wyjęciu tego cuda z pudełka, to jego minimalna waga. 1,35 kg to naprawdę niewiele – spokojnie obsługuję go jedną ręką, kiedy w drugiej noszę niemowlaka. Chociaż muszę przyznać, że nawet starszy synek świetnie sobie radzi z takim lekkim odkurzaczem. Nie trzeba się z nim siłować, nie bolą od niego nadgarstki i nie muszę odkładać sprzątania na czas drzemki, tylko sprzątam normalnie w godzinach aktywności młodszego syna.


Do tego stacja ładująco-przechowująca 2-w-1, która:

- nie wymaga wiercenia w ścianie,

- trzyma wszystkie końcówki w jednym miejscu,

- wygląda bardzo estetycznie.


U mnie odkurzacz ze stacją stoi w kącie w salonie i nie razi w oczy – a to dla mnie ważne, bo salon to jednocześnie plac zabaw, jadalnia i miejsce odpoczynku.


Moc ssania 


Nie będę ukrywać, bo sama jestem pod wrażeniem - 120 AW (28 000 Pa) to nie jest marketingowa liczba. To jest moc, którą naprawdę widać podczas odkurzania.

W trybie Eco sprzątam:

- drobny kurz,

- włosy,

- sierść,

- okruchy po chlebie i chrupkach.

To jest ten tryb, który włączam kilka razy dziennie – na szybko, bez planowania.




Tryb Turbo z kolei wchodzi do gry, gdy:

- na wycieraczkach, wykładzinach jest piach,

- trzeba ogarnąć materac albo kanapę,

- coś się przypadkiem rozsypało w większej ilości.

Tutaj odkurzacz naprawdę pracuje na wysokich obrotach, ale mimo tego chodzi lekko. Nie przysysa się do podłogi.


Szczotka TangleBuster™ – metoda na włosy


Mam długie włosy, a jeszcze teraz mi wypadają. To oznacza regularne wycinanie włosów ze szczotki. A w tym odkurzaczu nie ma tego problemu. Włosy wpadają z kurzem do środka. Szok, ale faktycznie tak jest! 😊




TangleBuster™ Multi-Surface Brush faktycznie działa, a dzięki niej:

- włosy się nie plączą,

- nie muszę co chwilę czyścić wałka,

- działa zarówno na panelach, jak i dywanach.

Dodatkowo szczotka automatycznie wykrywa podłoże – przejazd z paneli na dywan odbywa się płynnie, bez ręcznej zmiany trybu. To mega wygodne.


Oświetlenie 140° – cała prawda o czystości


Według mnie to najbardziej bezlitosna funkcja tego odkurzacza. Światło Celeste Light 140°, puszczone bardzo nisko nad podłogą, pokazuje: kurz pod łóżkiem, „niewidzialny” brud w ciemnych kątach. Dosłownie wszystko! A po odkurzaniu widzę, jak podłoga staje się czysciutka. To takie satysfakcjonujące! ♥️ Naprawdę doceniam to światło, jest niezastąpione. Pierwsze sprzątanie było małym szokiem, a przy każdym kolejnym już wiedziałam, że nie chcę sprzątać bez niego.


Składanie 170° – sprzątanie pod meblami bez kucania


Jako mama niemowlaka naprawdę nie mam ochoty ciągle klęczeć na podłodze. Na szczęście tutaj rura składa się aż do 170°, a całość obraca się na boki, więc bez problemu wjeżdżam pod łóżko, stół , krzesła i to bez przesuwania mebli. Mała rzecz, a czuć ogromną różnicę.


Czas pracy i bateria


Na jednym ładowaniu (ok. 3,5 godziny) mam do 60 minut w trybie Eco z końcówką szczelinową, ok. 40 minut w trybie Eco ze szczotką podłogową. W ten sposób posprzątam całe mieszkanie nawet 2 razy.


Filtracja i mini-szczotka – ważne przy dzieciach



6-warstwowy system filtracji HEPA zatrzymuje 99,99% cząsteczek, a mini-szczotką w trybie Turbo odkurzam: materac, kanapę na której syn zjada wszystko, co kruszy się najbardziej (wiadomo).

Świadomość, że szczotka usuwa roztocza i nie wypuszcza kurzu z powrotem w powietrze, jest dla mnie ogromnym plusem. Wprawdzie tego nie widać gołym okiem, ale wierzę, że różnica jest i nasze organizmy ją odczują.





Podsumowanie – czy MOVA I10 zostaje z nami na dłużej?


Tak! Zdecydowanie tak, bo to najlepszy i najdokładniejszy odkurzacz pionowy jako do tej pory używałam. A do tego lekki jak piórko ♥️

Robi dokładnie to, czego od niego potrzebuję – szybko, skutecznie i bez dodatkowego stresu. A w moim obecnym etapie życia to jest dokładnie ten luksus, którego szukam i potrzebuję.

PS: A Wy, co sądzicie o takim domowym pomocniku?


(Współpraca reklamowa)

Evree Max Repair – regenerujący balsam do ciała z boxa Pure Beauty | moja opinia

Evree Max Repair – regenerujący balsam do ciała z boxa Pure Beauty | moja opinia

 


Kochani.


Subskrypcyjne boxy kosmetyczne to dla mnie świetny sposób na odkrywanie nowości, po które sama nie zawsze bym sięgnęła. W urodzinowej edycji Pure Beauty znalazłam kilka ciekawych perełek, a wśród nich balsam do ciała Evree Max Repair,. który szybko trafił do mojej codziennej pielęgnacji. Od razu wzbudził moją ciekawość obietnicą intensywnej regeneracji – a moja skóra zdecydowanie tego potrzebuje. Co więcej, jego cudownie słodki zapach urzekł mnie już w pierwszej chwili i widziałam, że to będzie coś dla mnie.

To, co szczególnie mnie urzekło, to skład i jego przemyślane działanie. Ceramidy pomagają odbudować barierę ochronną skóry, dzięki czemu mam wrażenie, że jest ona „bezpieczniejsza” i bardziej odporna na czynniki zewnętrzne. Mocznik w stężeniu 3% intensywnie nawilża i przywraca komfort – dla mnie to składnik niezbędny, zwłaszcza gdy skóra ma tendencję do przesuszania. Do tego aż 15% lipidów, które tworzą na skórze ochronną warstwę i zapobiegają utracie wilgoci. Efekt? Skóra wygląda zdrowiej i jest wyraźnie odżywiona. Konsystencja jest przyjemnie kremowa, ale nie ciężka – dokładnie taka, jaką lubię najbardziej. Bez problemu rozprowadza się na skórze, i co dla mnie ważne, wchłania się naprawdę szybko. Nie muszę stać i czekać, aż przestanę się lepić, więc idealnie sprawdza się nawet wtedy, gdy rano wszystko robię w biegu.



Zima to okres, kiedy moja skóra ma jeszcze większą tendencję do przesuszeń, zwłaszcza na łydkach i łokciach, a tutaj już po kilku dniach regularnego stosowania zauważyłam różnicę. Skóra na ciele jest bardziej miękka, elastyczna.i wygląda po prostu ładniej. To jeden z tych balsamów, które faktycznie robią to, co obiecują – regenerują i dbają o komfort skóry przez większość dnia. 

Ogromnym plusem (tak jak już wspomniałam) jest też zapach – delikatny, czysty, słodki. Taki, który nie gryzie się z perfumami i sprawia, że aplikacja staje się bardziej przyjemna.



Cieszę się, że trafiłam na ten balsam właśnie w urodzinowym boxie, bo sama pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi na półce sklepowej. A teraz? Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to bardzo udany kosmetyk do codziennej pielęgnacji – szczególnie jeśli nasza skóra potrzebuje solidnej dawki regeneracji i ukojenia. 

Jeśli jeszcze go nie znacie to polecam to nadrobić.


Pozdrawiam 😊 


(Współpraca reklamowa)

Teekanne Thank You Collection - pyszne herbaty w urodzinowym box'ie Pure Beauty

Teekanne Thank You Collection - pyszne herbaty w urodzinowym box'ie Pure Beauty

 


Kochani!

Urodzinowy box Pure Beauty okazał się cudowną niespodzianką. Oczywiście spodziewałam się w nim wielu kosmetycznych nowości, ale to, co wyróżniło go na tle innych, to obecność przepysznych herbat. Taki dodatek w box'ach subskrypcyjnych zdarza się naprawdę rzadko, dlatego od razu wzbudził moją ciekawość i sympatię.

W środku znalazł się zestaw Teekanne Thank You Collection, który idealnie wpisał się w ideę urodzinowego prezentu. Już na pierwszy rzut oka przyciąga uwagę swoim eleganckim wyglądem, a po otwarciu obiecuje prawdziwą podróż po różnych smakach. To miła odmiana i piękne uzupełnienie kosmetycznej zawartości – w końcu pielęgnacja to nie tylko kremy, ale też moment odprężenia.




Różnorodność smaków w jednym pudełku


Zestaw herbat został skomponowany bardzo harmonijnie. Znajdziemy w nim zarówno herbaty białe i zielone, jak i owocowe propozycje, które pozwalają dopasować napój do nastroju. To świetna opcja dla osób, które lubią próbować nowych połączeń smakowych i nie chcą ograniczać się do jednego rodzaju herbaty. Całość prezentuje się na tyle pięknie, że bez problemu mogłaby pełnić rolę samodzielnego upominku. Taki zestaw sprawdzi się jako drobny prezent na urodziny, podziękowanie lub po prostu miły gest bez okazji. Myślę, że na dzień Babci i Dziadka będzie jak znalazł.


Każda herbata z zestawu ma swój odmienny charakter:

1. White Tea Citrus – delikatna i lekka, z wyczuwalnymi nutami cytrusów i mango.

2. Fresh Orange – owocowa, lekko kwaskowa, z hibiskusem i pomarańczą.

3. Green Tea Lemon – klasyczna zielona herbata przełamana cytrynową świeżością. Prosta, ale smaczna.

4. Zen Chai – interesujące połączenie zielonej herbaty z cytryną i mango, które pomaga się wyciszyć.

5. Raspberry – intensywnie owocowa, lekko słodko-kwaśna. Jej smak bardzo mi odpowiada.

6. Green Tea Pomegranate – zielona herbata z nutą granatu, świeża i nowoczesna w smaku.




Beauty box ze smakowitym dodatkiem 


Bardzo spodobało mi się to, że box Pure Beauty został wzbogacony o produkt z innej kategorii. Herbaty doskonale dopełniają ideę dbania o siebie i sprawiają, że cały zestaw nabiera jeszcze bardziej relaksacyjnego charakteru. Jeśli takie smakowite dodatki będą pojawiać się częściej, to ja jestem jak najbardziej na tak. 

Urodzinowy box sprawił mi naprawdę dużo przyjemności, bo zima to czas, kiedy herbata jest moim ulubionym napojem... 

A Wy lubicie takie owocowe, rozgrzewające napary?


(Współpraca reklamowa)

Mata magnetyczna na kaloryfer – łatwy sposób na estetyczne wnętrze bez remontu

Mata magnetyczna na kaloryfer – łatwy sposób na estetyczne wnętrze bez remontu

 


Kochani.

Jako blogerka często testuję rozwiązania, które mają ułatwiać życie, a nie je komplikować. I właśnie dlatego dziś chcę opowiedzieć Wam o czymś, co totalnie mnie zaskoczyło swoją prostotą i efektem „wow” - matach magnetycznych na kaloryfer.

Sama już niejednokrotnie przekonałam się, że mały detal potrafi odmienić całe wnętrze – i nasze codzienne funkcjonowanie.


Kaloryfer – problem, który zna każdy


Nie oszukujmy się: kaloryfer rzadko bywa ozdobą. Zazwyczaj psuje on estetykę całego pomieszczenia. Najgorsze jest jednak to uczucie, kiedy jesteśmy świeżo po remoncie w zwykły, biały grzejnik sprawia, że nie do końca jesteśmy zadowoleni z efektów. 

Dla każdego, kto nie chce:

- wiercenia,

- ciężkich zabudów,

- drogich projektów na wymiar,

a potrzebuje szybkiej, estetycznej zmiany, rozwiązaniem może być elegancka mata magnetyczna.




Mata magnetyczna na kaloryfer – dlaczego to działa?


Pierwsza myśl, jaka zapewne każdemu przyjdzie do głowy to: „Czy to w ogóle się jakoś trzyma?”

Odpowiedź brzmi: tak – i to wyjątkowo dobrze. Oczywiście taka maskownica jest przeznaczona do grzejników stalowych i blaszanych. Tylko one przyciągają magnes, a tym samym będą w stanie utrzymać matę na swojej powierzchni. Jeśli więc posiadacie grzejniki aluminiowe, nie jest to rozwiązanie dla Was. 


Zalety maskownic magnetycznych:


1. Montaż bez użycia narzędzi

To dla mnie ogromny plus. Mata magnetyczna na kaloryfer:

- nie wymaga wiercenia,

- nie niszczy ścian ani samego grzejnika,

- można ją zdjąć w kilka sekund.


2. Błyskawiczna metamorfoza wnętrza

To fakt – efekt jest widoczny natychmiast. Kaloryfer przestaje być „problemem”, a zaczyna być częścią aranżacji. Z taką maskownicą można ukryć wszelkie mankamenty typu rysy, czy nawet widoczna korozja.

 



3. Lekkość i funkcjonalność


Kiedy maskownice na kaloryfer sprawdzają się najlepiej?


Z własnego doświadczenia mogę podać kilka sytuacji, w których mata magnetyczna na kaloryfer to idealna opcja.


🔹 Salon po remoncie

Gdy mamy piękne, czyste ściany, nowe meble, wszystko dopięte ostatni guzik… i stary grzejnik w tle. Tego typu mata magnetyczna pozwoli odwrócić od niego uwagę.


🔹 Pokój dziecka

Dlaczego? Ponieważ:

- maskownica jest miękka i lekka,

- można wybrać przyjazny wzór,

– łatwo ją zdjąć do czyszczenia.


🔹 Mieszkanie na wynajem

Nie trzeba inwestować w drogie zabudowy, a dzięki temu rozwiązaniu zadbamy o estetykę wnętrza i zwiększymy jego atrakcyjność.


Czy maskownica wpływa na ogrzewanie?


Dobrze zaprojektowana maskownica na kaloryfer nie blokuje przepływu ciepła, nie obniża komfortu grzania, oraz jest dostosowana do pracy grzejnika.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak wyglądają nowoczesne i sprawdzone maskownice na kaloryfer, warto zerknąć tutaj:

👉 mata magnetyczna na kaloryfer




Podsumowanie 


Maty magnetyczne to jeden z tych elementów, które nie krzyczą „patrz na mnie”, ale robią ogromną różnicę. Dla mnie to przykład prostego, ale jednocześnie bardzo sprytnego designu, który rozwiązuje realny problem i jednocześnie pozwala cieszyć się pięknym wnętrzem bez wydawania kroci.

Sama chętnie "ubrałabym" takie piękne wdzianka swoim grzejnikom, ale niestety ich materiał nie jest odpowiedni. A szkoda, bo to naprawdę super rozwiązanie. 


A Wy co o nich sądzicie? Dajcie znać w komentarzach. 

Pozdrawiam. 


(Współpraca reklamowa)

Pure Beauty Box „Urodziny Piękna” – kiedy kosmetyki świętują razem z nami...

Pure Beauty Box „Urodziny Piękna” – kiedy kosmetyki świętują razem z nami...

 



Kochani.

Są takie momenty, kiedy jedna paczka kurierska potrafi poprawić humor szybciej niż poranna kawa. Urodzinowa edycja Pure Beauty „Urodziny Piękna” zdecydowanie do nich należy. To nie jest zwykły box, a prawdziwy HIT – dopracowany, bogaty i pełen kosmetycznych niespodzianek. Cena boxa? Zdecydowanie niższa niż łączna wartość produktów, które znalazły się w środku. 

Dodam jeszcze, że już samo pudełko robi super wrażenie – kolorowe, eleganckie i solidne. To jeden z tych box'ów, które warto zachować. Idealnie sprawdzi się później jako pojemnik na kosmetyki, akcesoria albo inne drobiazgi. No bo nie oszukujmy się, ciężko zużyć wszystkie te perełki na bieżąco, kiedy firma aż tak nas rozpieszcza zawartością... Ja jestem naprawdę zachwycona!


Poniżej znajdziecie całą zawartość boxa „Urodziny Piękna”:


1️⃣ Serum do włosów Prosalon Art Plex Bond Repair



Kosmetyk stworzony z myślą o włosach osłabionych, zniszczonych i po zabiegach chemicznych. Serum wzmacnia wiązania wewnątrz włosa, wygładza je i chroni przed dalszymi uszkodzeniami. Świetnie sprawdza się na końcówki, które po regularnym stosowaniu wyglądają zdrowiej i mniej się rozdwajają.


2️⃣ Nawilżająca maska do twarzy Clarena Hydro-Algae



Maska nawilża, koi i przywraca skórze komfort, szczególnie po okresach przesuszenia. Idealna po długim dniu lub wtedy, gdy cera wygląda na zmęczoną i pozbawioną blasku.


3️⃣ Szampon do codziennego mycia włosów Biokap




Delikatna formuła oparta na roślinnych ekstraktach, takich jak rozmaryn, olejek kokosowy, passiflora czy porost islandzki. Szampon dobrze oczyszcza skórę głowy, a jednocześnie nie powoduje jej przesuszenia. Włosy po myciu są miękkie, lekkie i świeże.


4️⃣ Mgiełka zapachowa do ciała i włosów Ziaja



Lekka, odświeżająca i bardzo uniwersalna. Można ją stosować zarówno na skórę, jak i na włosy, by nadać im delikatny, przyjemny zapach. Idealna na co dzień, szczególnie wtedy, gdy potrzebujemy szybkiego odświeżenia.


5️⃣ Regenerujący krem do skóry po zabiegach ALLMED Pharma



Choć stworzony z myślą o skórze po zabiegach dermatologicznych, świetnie sprawdzi się również w codziennej pielęgnacji cery wrażliwej i podrażnionej. Krem intensywnie regeneruje, koi i wzmacnia barierę ochronną skóry.


6️⃣ Nawilżający balsam do ciała Evree Max Repair



Idealny dla skóry suchej i odwodnionej. Ma bogatą, ale dobrze wchłaniającą się konsystencję, dzięki czemu szybko przynosi ulgę i długotrwałe nawilżenie. Regularne stosowanie sprawia, że skóra staje się gładsza i bardziej elastyczna.


7️⃣ Emulsja micelarna rozświetlająca Dermedic Mellumin



Produkt do demakijażu, który łączy skuteczne oczyszczanie z pielęgnacją. Zawiera witaminę C, niacynamid oraz olejek migdałowy, dzięki czemu pomaga wyrównać koloryt skóry, jednocześnie jej nie przesuszając. Skóra po użyciu jest świeża i miękka.


8️⃣ Krem na noc przeciwzmarszczkowy Vianek



Wieczorna pielęgnacja w bardzo przyjemnym wydaniu. Krem intensywnie nawilża, regeneruje i wspiera naturalne procesy odnowy skóry podczas snu. Rano cera wygląda na bardziej wypoczętą i wygładzoną.


9️⃣ Odżywka przeciw wypadaniu włosów Herbaria Banfi



Kuracja pielęgnacyjna dla włosów osłabionych i nadmiernie wypadających. Wzmacnia cebulki, poprawia kondycję włosów i sprawia, że stają się one mocniejsze oraz bardziej odporne na uszkodzenia.


🔟 Kosmetyki kolorowe – zestaw 4 produktów 



W pudełku znalazł się też miks makijażowy: tusz do rzęs Bourjois Twist, Lift and Freeze, matowa pomadka Golden Rose, podkład Miss Sporty Perfect to Last 5 in 1 z niacynamidem i SPF 20 oraz rozświetlający produkt typu multitasker od Rimmel. Naprawdę fajne propozycje na zbliżającego się Sylwestra.


1️⃣1️⃣ Płyn uniwersalny do domu Zielko



Praktyczny dodatek do boxa, który przydaje się w codziennym chaosie. Naturalny skład i przyjemny zapach sprawiają, że sprzątanie staje się mniej uciążliwe. Osobiście bardzo lubię produkty tej marki.


1️⃣2️⃣ Zestaw herbat Teekanne Thank You Collection



I na koniec cos pysznego jako dodatek do obiadu lub deseru, czyli herbatki od Teekanne. Różnorodne smaki – od zielonych po owocowe – idealnie sprawdzą się podczas spokojnego wieczoru z książką lub serialem. Uwielbiam takie mixy 🤤


Podsumowanie


Pudełko kosmetyczne Pure Beauty „Urodziny Piękna” to edycja dopięta na ostatni guzik. Duża liczba pełnowymiarowych produktów, różnorodność i bardzo dobry stosunek ceny do zawartości sprawiają, że to jeden z tych box'ów, które naprawdę mnie zachwycił. Miło od czasu do czasu zrobić sobie mały prezent. A marka Pure Beauty potrafi zaskoczyć.

Jeśli również posiadacie ten boxik u siebie, koniecznie dajcie znać, który produkt skradł Wasze serce.

Pozdrawiam 🥰 


(Współpraca reklamowa)



Sleeping Beauty box – wieczorna pielęgnacja skóry i włosów z kosmetykami Garnier i Mixa

Sleeping Beauty box – wieczorna pielęgnacja skóry i włosów z kosmetykami Garnier i Mixa

 

Hej Kochani!

Dziś mam dla Was coś naprawdę wyjątkowego – box Sleeping Beauty od Pure Beauty, który w całości skupia się na wieczornej pielęgnacji skóry i włosów. Jak sama nazwa wskazuje, to pudełko ma pomóc nam zadbać o siebie nocą, kiedy organizm (i skóra!) regenerują się najintensywniej. Jeśli, tak jak ja, uwielbiacie domowe rytuały pielęgnacyjne, ten zestaw powinien Was zainteresować 😍.

Już samo opakowanie robi wrażenie. Elegancka, nocna grafika wprowadza w relaksujący nastrój i zapowiada prawdziwe SPA w domowym zaciszu. W środku znalazłam kosmetyki marek Garnier oraz Mixa – zarówno dobrze znane klasyki, jak i produkty, które są dla mnie nowością.


Intensywna pielęgnacja włosów na noc – Garnier Fructis Hair Food


Zacznę od czegoś, o czym często zapominamy wieczorem – a więc o pielęgnacji włosów. W boxie znalazłam aż dwie maski z kultowej serii Hair Food.


1. Cocoa Butter Hair Food – idealna dla włosów puszących się, trudnych do ujarzmienia. Masło kakaowe pięknie wygładza pasma, dociąża je w kontrolowany sposób i sprawia, że rano są miękkie oraz bardziej zdyscyplinowane.



2. Papaya Hair Food – propozycja dla włosów zniszczonych i osłabionych. Ekstrakt z papai i witaminy wspierają regenerację, a regularne stosowanie widocznie poprawia kondycję włosów.

Obie maski mają wegańskie formuły, przyjemne zapachy i są wielofunkcyjne – można je stosować jako odżywkę, maskę lub pielęgnację bez spłukiwania. Znam je od dawna i stosuję regularnie. Są świetne!



Nawilżenie i regeneracja skóry – Mixa Hyalurogel Noc



Kolejny krok to absolutny must-have w mojej wieczornej pielęgnacji, czyli krem-maska na noc. Produkt marki Mocą to mój sprawdzony ulubieniec, do którego regularnie wracam.

Mixa Hyalurogel Noc intensywnie nawilża skórę dzięki zawartości kwasu hialuronowego, gliceryny oraz olejku z licznika siewnego. Konsystencja jest lekka, ale bardzo otulająca – idealna dla cery suchej, odwodnionej i wrażliwej. Rano skóra jest miękka, sprężysta i wygląda na wypoczętą. Można go stosować codziennie lub jako maskę, nakładając grubszą warstwę.


Rozświetlenie i świeżość – Garnier Vitamin C Serum na noc



W prezentowanym boxie znalazło się rozświetlające serum z witaminą C od Garnier, stworzone specjalnie do stosowania na noc. Formuła z 10% czystej witaminy C działa antyoksydacyjnie, pomaga wyrównać koloryt skóry i przywrócić jej zdrowy blask. Dodatek kwasu hialuronowego dba o nawilżenie i wygładzenie. Po przebudzeniu cera wygląda na bardziej promienną, a przy regularnym stosowaniu staje się wyraźnie jaśniejsza.


Nocna maska w płachcie – Garnier Hydra Bomb



W box'ie znalazła się również nawilżająca maska w płachcie na noc, która była dla mnie miłym zaskoczeniem. To coś nowego, bo jeszcze nigdy takiej nie stosowałam.  Jest to idealna propozycja na wieczory, kiedy skóra jest zmęczona i potrzebuje szybkiego „doładowania”. Maska zawiera kwas hialuronowy oraz ekstrakty roślinne, które intensywnie nawilżają, wygładzają i poprawiają elastyczność skóry. Można ją trzymać na twarzy około 30 minut lub – jeśli lubicie takie rozwiązania – zostawić na całą noc. Osobiście chyba bym nie dała rady w tym zasnąć 🫣😂 Efekt? Skóra wygląda na bardziej wypoczętą i pełną blasku.


Delikatne oczyszczanie – Garnier Płyn Micelarny 3w1



Na koniec zostawiłam produkt, bez którego żadna pielęgnacja nie ma sensu – demakijaż. Klasyczny płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej od Garnier to kosmetyk, który znam i stosuję od dawna. Płyn skutecznie usuwa makijaż, oczyszcza i koi skórę, a przy tym nie wymaga mocnego pocierania. Jest bezzapachowy, delikatny i odpowiedni nawet dla wrażliwej skóry oraz okolic oczu. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.




Podsumowanie


Sleeping Beauty od Pure Beauty to box idealny dla każdej kobiety, która chce zadbać o siebie po długim dniu i zamienić wieczorną pielęgnację w relaksujący rytuał. Znajdziemy tu kosmetyki do twarzy i włosów, które wspierają regenerację, nawilżenie i komfort skóry podczas snu.

A Wy – znacie któryś z tych produktów? A może jest tu Wasz ulubieniec? Dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam 😊 


#SleepingBeauty #garnier #skincare #haircare #mixa @garnierpolska @mixa_polska @purebeauty_pl


(Współpraca reklamowa)

Copyright © 2014 BLOG TESTERSKI , Blogger