Beauty Capsule MASK... czyli pora na domową maseczkę!


 Moje Kochane!

Tak jak obiecałam, przychodzę dziś do Was z krótką recenzją urządzenia, które niedawno Wam prezentowałam na swoim fanpage'u. Jest to Beauty Capsule MASK, czyli kapsuła do wykonywania żelowych maseczek kolagenowych bez wychodzenia do kosmetyczki.


W zestawie znalazła się również foremka do robienia odlewów w kształcie twarzy, oraz 10 kapsułek z żelem, który w swym składzie zawiera skoncentrowane substancje, takie jak karagenian, kolagen, kwas hialuronowy i witaminy.


 Wykonywanie maski żelowej jest czynnością bardzo łatwą i przyjemną. Pierwsza rzecz, którą należy zrobić to oczywiście zagotować i lekko ostudzić wodę (do ok 80-90st. C). Następnie trzeba umieścić tabletkę w kapsule i zalać ją wodą do poziomu oznaczonego słowem WATER.


Kiedy kapsuła jest już pełna wody i ew. dodatkowych składników, musi zostać szczelnie zamknięta. W jej dolnej części znajduje się przycisk, dzięki któremu urządzenie się uruchomi i "zblenduje" mieszankę na gładką masę.


 Już po chwili substancja zaczyna delikatnie gęstnieć. To znak, że jest gotowa do tego, aby wylać ją prosto na foremkę 

(PS: 0włosiona ręka na zdjęciach poniżej należy do mojego męża, a nie do mnie ;) ).


 Po ok. 3-5 minutkach masa jest całkowicie zwarta i zastygnięta, więc można ją śmiało wyciągnąć z formy. Do tego celu służy specjalny patyczek również załączony do zestawu.


I jak Wam się podoba moja duszkowa maseczka? ;) Prawda, że jest urocza? ;) Jak zapewne się domyślacie, po wykonaniu tych wszystkich czynności można się nieco odprężyć i poleżeć w bezruchu, aby całe dobro, które maska w sobie skrywa przedostało się do naszej skóry. Po 20 minutkach należy ją zdjąć z twarzy. Nie polecam wydłużać tego czasu, bo zbyt mocno wyszuszna maska zamiast pomóc może niepotrzebnie przesuszyć cerę. 


 Efekty, jakie można zauważyć po 20 minutach relaksu to gładka, napięta i świeża skóra. Czuć, że jest wyraźnie nawilżona i odżywiona. Jednak kolagen i witaminy to świetna mieszanka :) Warto wspomnieć, że taką maskę można wzbogacić o dodatkowy składnik, np. sok z cytryny, który wzmocni jej działanie i będzie rozjaśniać przebarwienia. Foremka do maseczek ma także drugą stronę, na której można wykonywać specjalne maseczki na szyję i pod oczy. O tym jednak opowiem Wam w kolejnym poście ;) 


Póki co trzymajcie sie cieplutko, spokojnie przeżyjcie święta i pomyślcie o takim super prezencie na nowy rok dla siebie.
Zdecydowanie WARTO! ;) Polecam.
 



8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy produkt. Nie wiedziałam o nim. Dopiero ty mi o nim uświadomiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy produkt. Nie wiedziałam o nim. Dopiero ty mi o nim uświadomiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy produkt. Nie wiedziałam o nim. Dopiero ty mi o nim uświadomiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę takie cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaskoczyłaś mnie tym wpisem. Bardzo fajne to urządzenie 😍

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałbym wypróbować taką maseczkę. Wszystkie inne tradycyjne już miałam okazję zastosować: od glinkowych, kremowych po maseczki z plasterków ogórka czy ziemniaka... Domowa kapsuła maseczkowa to brzmi super!

    Jadwiga Dudek

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę jak bym miała trochę kasy odłożone już tetaz bym kupiła te cudo no cóż pomyślimy :-) podoba mi się ten gadżet

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietny gadzet, bardzo mnie zaciekawilas :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blog testerski , Blogger