Szkoła, plac zabaw i codzienne zabawy. Jak dbam o bezpieczeństwo mojego dziecka?
Początek szkoły to dla dzieci nowa, wielka przygoda, a dla rodziców również sporo nowych powodów do myślenia. Nowe miejsce, nauczyciele, koledzy, wycieczki… Niby nic nadzwyczajnego, a jednak jako mama zaczynam zwracać uwagę na rzeczy, o których wcześniej aż tak często nie myślałam.
Mój syn rozpoczął właśnie zerówkę. Nadal odprowadzamy go na autobus i odbieramy po lekcjach, więc nie muszę się chociaż martwić o jego samodzielny powrót. Ale przecież przez kilka godzin jest poza domem. Do tego dochodzą nasze codzienne wyprawy na plac zabaw, rower i inne dziecięce zabawy.
I choć wiem, że dzieciństwo nie może odbywać się pod kloszem to uważam, że warto nauczyć dziecko kilku prostych zasad bezpieczeństwa.
„Uważaj!”
Chyba każdy rodzic wypowiada to słowo przynajmniej kilkanaście razy dziennie. Ostatnio jednak zamiast ciągle ostrzegać, staram się dużo tłumaczyć. Rozmawiać o tym, dlaczego nie warto przepychać się przy zjeżdżalni. Przy przechodzeniu przez ulicę przypominam, żeby zatrzymać się i rozejrzeć itp.
Plac zabaw – nasza mała codzienność
Po szkole często idziemy na plac zabaw. Dziecko może się tam odrobinę wyszaleć, pobiegać i spotkać z innymi dziećmi.
Oczywiście plac zabaw oznacza też często siniaki i czasami zdarte kolano. Taki jest urok dzieciństwa. Nie próbuję zapobiec każdemu upadkowi. Obserwuję i reaguję wtedy, kiedy rzeczywiście widzę niebezpieczną sytuację.
Kask podczas jazdy– tutaj nie odpuszczam
Są rzeczy, przy których nie ma u mnie negocjacji. Kask jest jedną z nich. Podobnie jest z miejscem do jazdy. Staram się wybierać takie, w których dziecko może spokojnie ćwiczyć swoje umiejętności bez niepotrzebnego ryzyka.
A co, jeśli mimo wszystko wydarzy się wypadek?
Tego nie da się całkowicie wykluczyć. Dziecko może przewrócić się podczas zabawy, doznać urazu w szkole...
I właśnie wtedy trzeba zachować zdrowy rozsądek i spokój. Najpierw oczywiście liczy się dziecko i jego zdrowie. Jeśli potrzebna jest pomoc lekarza lub szpital, nie można zwlekać.
Później warto zachować dokumentację związaną ze zdarzeniem – wyniki badań, zaświadczenia, wypisy czy rachunki związane z leczeniem. Wiadomo, w takich stresowych chwilach najczęściej nikt nawet nie myśli o formalnościach, ale często są one niezbędne do uzyskania odszkodowania po wypadku.
Czy po wypadku dziecka można otrzymać odszkodowanie?
Wszystko zależy od sytuacji, rodzaju płaconego ubezpieczenia oraz okoliczności zdarzenia. Nie każdy uraz (szczególnie ten drobny, niewielki) od razu oznacza możliwość otrzymania odszkodowania, dlatego warto sprawdzić, jakie prawa przysługują w konkretnym przypadku.
Pomocne informacje w tym temacie można znaleźć na stronie www.tuodszkodowania.pl.
W przypadku konkretnej sytuacji najważniejsze jest jednak dokładne przeanalizowanie jego okoliczności i posiadanej dokumentacji.
Bezpieczeństwo to nasz priorytet
Nie chcę, żeby mój syn bał się świata. Chcę, żeby miał odwagę poznawać nowe miejsca, bawić się, jeździć na rowerze, spotykać się z kolegami i korzystać z dzieciństwa.
Jednocześnie chcę, żeby wiedział, że jeśli coś się stanie, zawsze może powiedzieć o tym mi, czy innemu dorosłemu. Że kiedy coś go boli – trzeba powiedzieć. Że zawsze można się wycofać. Że nie trzeba robić czegoś tylko dlatego, że inne dzieci to robią.
Nie da się przewidzieć każdej sytuacji. Nie da się też uchronić dziecka przed każdym siniakiem czy zadrapaniem, ale można dążyć do tego, by było ich jak najmniej. Żeby dziecko potrafiło działać rozsądnie ( adekwatnie do swojego wieku).
Dzieci powinny biegać, skakać, bawić się i odkrywać świat. Naszą rolą nie jest odebranie im tej swobody, ale pokazanie, jak korzystać z niej w sposób rozsądny. Choć wiadomo, że każdy uczy się na własnych błędach. Jednak warto też pamiętać, że w niektórych przypadkach wystarczy plaster, przytulenie i słowa: „Nic się nie stało".
(Artykuł sponsorowany)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie.