SWEET VALENTINE – romantyczny box od Pure Beauty, który rozgrzał moje serce

 


Kochani.

Zima pomału się kończy, za oknem coraz częściej widać promienie słońca, a ja… otulam się kocem i otwieram najnowszy box od Pure Beauty. Edycja Sweet Valentine to prawdziwa kosmetyczna randka — pełna pielęgnacyjnych perełek i makijażowych umilaczy, które idealnie wpisują się w klimat miesiąca miłości, jakim jest LUTY. Jeśli lubicie unboxingi kosmetyczne to usiądźcie wygodnie, bo produktów jest naprawdę sporo 😊

Na początku podkreślę, iż już samo pudełko wygląda obłędnie — romantyczna grafika, dopracowane detale i ten moment ekscytacji przy otwieraniu… bezcenny!


Na pierwszy ogień poszedł tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie Long Lash Era. Maskary schodzą u mnie w tempie błyskawicznym, więc zawsze cieszę się z nowej. Ta ma formułę tubing, pięknie wydłuża rzęsy i — co najważniejsze — nie odbija się pod oczami w ciągu dnia. Wprawdzie mam już swojego ulubieńca w świecie tuszy do rzęs, ale chętnie poznam coś nowego.




Do kompletu dostałam też matową pomadkę Golden Rose Pure Matte Powder Lipstick. Uwielbiam takie aksamitne formuły — mat jest elegancki, ale nie wysusza ust. Dzięki dodatkom pielęgnującym usta pozostają miękkie, a kolor wygląda bardzo szykownie.



Nie mogło zabraknąć pudru — w pudełku znalazł się Hean Bamboo. Lekki, subtelnie wygładzający, idealny do codziennego utrwalania makijażu. Daje efekt świeżej cery bez ciężkości, co bardzo sobie cenię.



Zimą skóra pod oczami woła o pomoc, dlatego ucieszył mnie nawilżający krem pod oczy Vianek. Jest lekki, szybko się wchłania i świetnie sprawdza się pod makijaż. Regularne stosowanie naprawdę poprawia komfort skóry i jej elastyczność.



Do szybkiego ratunku po nieprzespanej nocy idealne są hydrożelowe płatki Efektima Retinol & Vitamins. Działają chłodząco, wygładzają i sprawiają, że spojrzenie wygląda na bardziej wypoczęte. Trzymam je w lodówce — wtedy efekt jest jeszcze lepszy.



Moim absolutnym hitem pielęgnacyjnym okazał się ultrakojący krem naprawczy Dermedic Cicatopy. To typowy SOS dla bardzo suchej i podrażnionej skóry. Koi, regeneruje i wzmacnia barierę ochronną — idealny na mroźne dni.



Podobną ulgę przyniósł lipidowy krem-kompres do rąk Nivelazione. Moje dłonie zimą są w tragicznym stanie, więc taki bogaty, regenerujący produkt to prawdziwy skarb w torebce.



W boxie znalazłam też coś dla fanek oczyszczania — czarną maskę peel-off Biotaniqe z aktywnym węglem. Świetnie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, a skóra po niej jest wyraźnie gładsza i świeższa.



Do pielęgnacji ciała trafił multiwygładzający peeling myjący 3w1 Tutti Frutti Everybody Glow. Pachnie obłędnie, a dzięki połączeniu kwasów, enzymów i drobinek naprawdę skutecznie wygładza skórę. Idealny, gdy chcę szybko poprawić jej wygląd przed wyjściem.



Bardzo zaciekawiła mnie oczyszczająca maska z glinką do skóry głowy Vis Plantis So!Flow. Stosuję takie produkty regularnie, bo pomagają ograniczyć przetłuszczanie i przedłużają świeżość włosów.



Nowością była dla mnie marka Artishoq i ich szampon enzymatyczny. Delikatnie złuszcza skalp, a jednocześnie nie przesusza włosów. Po użyciu mam wrażenie idealnie oczyszczonej skóry głowy — jak po profesjonalnym zabiegu.




 Podsumowanie 


Ta edycja to naprawdę wspaniale skomponowany zestaw kosmetyków — od makijażu, przez pielęgnację twarzy i ciała, aż po włosy. Lubię takie pudełka, bo pozwalają odkrywać nowe marki kosmetyczne i testować produkty, po które sama pewnie bym nie sięgnęła. I, co najważniejsze, większość z nich naprawdę mi się przyda. 

Jeśli szukacie inspiracji kosmetycznych, nowości beauty albo pomysłu na prezent — box Sweet Valentine Pure Beauty zdecydowanie daje dużo radości i jeszcze więcej możliwości testowania.


Dajcie znać, który produkt najbardziej Was zaciekawił.

Pozdrawiam 😊 



(Współpraca reklamowa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie.

Copyright © 2014 BLOG TESTERSKI , Blogger