MOVA I10 – odkurzacz, którym szybko ogarniesz swój dom!

 


Kochani.

Jeśli macie dzieci to mnie zrozumiecie. Sama jestem mamą niemowlaka i pięciolatka, to wiem doskonale, że sprzątanie nie kończy się nigdy. Ledwo odłożę odkurzacz do stacji, a już na podłodze lądują okruszki od ciastka, rozsypane chrupki, piach z butów albo włosy – oczywiście moje, które zostały wyrwane przez małe rączki. Do tego raczkujący maluch, który ma magiczną zdolność znajdowania najmniejszego paprocha w całym mieszkaniu dokładnie wtedy, gdy ja myślę, że jest „w miarę czysto”.

Dlatego dziś nie szukam sprzętów, które obiecują gruszki na wierzbie. Szukam takich, które:

- wyciągnę jedną ręką, kiedy w drugiej trzymam dziecko,

- szybko ogarną bałagan po posiłku,

- nie wciągną mi nerwów razem z dywanem,

- nie wymagają doktoratu z obsługi 😊.


I właśnie w takim momencie w moim domu pojawił się MOVA I10 – bezprzewodowy odkurzacz, który miał być „kolejnym testem”, a został moim codziennym pomocnikiem. Tak więc, jeśli interesuje Was szczera recenzja z punktu widzenia mamy, to zapraszam na dalszą część postu.


Moje pierwsze wrażenia



Pierwsze, co zauważyłam po wyjęciu tego cuda z pudełka, to jego minimalna waga. 1,35 kg to naprawdę niewiele – spokojnie obsługuję go jedną ręką, kiedy w drugiej noszę niemowlaka. Chociaż muszę przyznać, że nawet starszy synek świetnie sobie radzi z takim lekkim odkurzaczem. Nie trzeba się z nim siłować, nie bolą od niego nadgarstki i nie muszę odkładać sprzątania na czas drzemki, tylko sprzątam normalnie w godzinach aktywności młodszego syna.


Do tego stacja ładująco-przechowująca 2-w-1, która:

- nie wymaga wiercenia w ścianie,

- trzyma wszystkie końcówki w jednym miejscu,

- wygląda bardzo estetycznie.


U mnie odkurzacz ze stacją stoi w kącie w salonie i nie razi w oczy – a to dla mnie ważne, bo salon to jednocześnie plac zabaw, jadalnia i miejsce odpoczynku.


Moc ssania 


Nie będę ukrywać, bo sama jestem pod wrażeniem - 120 AW (28 000 Pa) to nie jest marketingowa liczba. To jest moc, którą naprawdę widać podczas odkurzania.

W trybie Eco sprzątam:

- drobny kurz,

- włosy,

- sierść,

- okruchy po chlebie i chrupkach.

To jest ten tryb, który włączam kilka razy dziennie – na szybko, bez planowania.




Tryb Turbo z kolei wchodzi do gry, gdy:

- na wycieraczkach, wykładzinach jest piach,

- trzeba ogarnąć materac albo kanapę,

- coś się przypadkiem rozsypało w większej ilości.

Tutaj odkurzacz naprawdę pracuje na wysokich obrotach, ale mimo tego chodzi lekko. Nie przysysa się do podłogi.


Szczotka TangleBuster™ – metoda na włosy


Mam długie włosy, a jeszcze teraz mi wypadają. To oznacza regularne wycinanie włosów ze szczotki. A w tym odkurzaczu nie ma tego problemu. Włosy wpadają z kurzem do środka. Szok, ale faktycznie tak jest! 😊




TangleBuster™ Multi-Surface Brush faktycznie działa, a dzięki niej:

- włosy się nie plączą,

- nie muszę co chwilę czyścić wałka,

- działa zarówno na panelach, jak i dywanach.

Dodatkowo szczotka automatycznie wykrywa podłoże – przejazd z paneli na dywan odbywa się płynnie, bez ręcznej zmiany trybu. To mega wygodne.


Oświetlenie 140° – cała prawda o czystości


Według mnie to najbardziej bezlitosna funkcja tego odkurzacza. Światło Celeste Light 140°, puszczone bardzo nisko nad podłogą, pokazuje: kurz pod łóżkiem, „niewidzialny” brud w ciemnych kątach. Dosłownie wszystko! A po odkurzaniu widzę, jak podłoga staje się czysciutka. To takie satysfakcjonujące! ♥️ Naprawdę doceniam to światło, jest niezastąpione. Pierwsze sprzątanie było małym szokiem, a przy każdym kolejnym już wiedziałam, że nie chcę sprzątać bez niego.


Składanie 170° – sprzątanie pod meblami bez kucania


Jako mama niemowlaka naprawdę nie mam ochoty ciągle klęczeć na podłodze. Na szczęście tutaj rura składa się aż do 170°, a całość obraca się na boki, więc bez problemu wjeżdżam pod łóżko, stół , krzesła i to bez przesuwania mebli. Mała rzecz, a czuć ogromną różnicę.


Czas pracy i bateria


Na jednym ładowaniu (ok. 3,5 godziny) mam do 60 minut w trybie Eco z końcówką szczelinową, ok. 40 minut w trybie Eco ze szczotką podłogową. W ten sposób posprzątam całe mieszkanie nawet 2 razy.


Filtracja i mini-szczotka – ważne przy dzieciach



6-warstwowy system filtracji HEPA zatrzymuje 99,99% cząsteczek, a mini-szczotką w trybie Turbo odkurzam: materac, kanapę na której syn zjada wszystko, co kruszy się najbardziej (wiadomo).

Świadomość, że szczotka usuwa roztocza i nie wypuszcza kurzu z powrotem w powietrze, jest dla mnie ogromnym plusem. Wprawdzie tego nie widać gołym okiem, ale wierzę, że różnica jest i nasze organizmy ją odczują.





Podsumowanie – czy MOVA I10 zostaje z nami na dłużej?


Tak! Zdecydowanie tak, bo to najlepszy i najdokładniejszy odkurzacz pionowy jako do tej pory używałam. A do tego lekki jak piórko ♥️

Robi dokładnie to, czego od niego potrzebuję – szybko, skutecznie i bez dodatkowego stresu. A w moim obecnym etapie życia to jest dokładnie ten luksus, którego szukam i potrzebuję.

PS: A Wy, co sądzicie o takim domowym pomocniku?


(Współpraca reklamowa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie.

Copyright © 2014 BLOG TESTERSKI , Blogger